W ostatnich miesiącach tempo nowych premier w Chinach faktycznie wyhamowało — i to wyraźnie. Tyle że nawet to „wolniejsze” tempo nadal oznacza ogromną liczbę nowych modeli pojawiających się co miesiąc.
Dla porównania:
ile nowych aut zaprezentowali tzw. „zachodni” producenci w 2026 roku?
Jeden? Dwa?
A teraz spójrzmy na listę chińskich nowości, które pojawiły się praktycznie w tym tygodniu. Mówimy wyłącznie o nowych modelach, bez liftingów:
1. Zeekr 8X
2. Leapmotor D19
3. Leapmotor A10
4. Nio ES9
5. Geely Galaxy V900
6. Luxeed V9
7. Volkswagen ID. ERA 9X
(formalnie VW, ale w praktyce — chińskie auto)
8. BYD Song Ultra
I tak — jak już mówiłem — to i tak jest wolniejsze tempo niż rok temu, kiedy taka lista miałaby raczej 20 pozycji, a nie osiem.








Mimo wszystko statystyka pozostaje brutalna:
na praktycznie każdy dzień nowego roku w Chinach przypada jedna premiera.
I nie mówimy tu o premierach w stylu europejskim:
„pokaz dziś, produkcja za pół roku”.
Chińczycy wyśmialiby takie podejście — serio. Pokazać auto we wrześniu, a potem mówić, że będzie dostępne w salonach za 6–7 miesięcy, jak robi to np. BMW?
W Chinach te samochody można kupić realnie po 2–3 tygodniach, często z odbiorem „od ręki”.
Jeśli więc europejskie marki — z BMW na czele — nie wezmą się bardzo szybko do roboty, to…
mówiąc wprost: mamy przerąbane.


Dodaj komentarz